Było to wiele lat temu. Siedziałem sobie w kawiarni i w pewnej chwili widzę jak całkiem przeciętnie wyglądający facet, na oko gdzieś przed czterdziestką, dosiada się do fantastycznej, dziewiętnasto- lub dwudziestoletniej, blondyny. Ona, jak można się było spodziewać, nie zwraca na niego uwagi. Jednak w ciągu kilku minut facet zaczyna jej mówić, jak bardzo podobna jest do jego dawnej przyjaciółki z uniwersytetu. Potem opowiada jej, jak bardzo lubił swoje studenckie lata, jak bardzo wtedy lubił podróżować, spotykać się z ludźmi i kochać się z dziewczynami.
Odkąd zacząłem się interesować psychologią osiągania sukcesu i realizować niektóre z poznanych „technik”, wszystko idzie mi po prostu łatwiej i szybciej. Moja skuteczność znacznie wzrosła, nagle dużo więcej projektów doprowadzam do końca i często z lepszym niż przewidywany skutkiem. Ta część nauki zwanej psychologią zafascynowała mnie do tego stopnia, że chłonę z pełnym skupieniem każdy tekst na jej temat.
Czy próbowałeś kiedyś przecztyać ksiażkę lub artykuł napisany przez psychologa? Ja probowałem, kilka razy nawet pomagałem tłumaczyć mojej żonie na studiach na tym kierunku. Jeśli Ty również miałeś tego typu okaleczające umysł doświadczenie, być może masz podobne wnioski.
Psychologowie odkryli i opisali wiele fascynujących rzeczy, które mogą pomóc Ci osinągnąć szczęście. Szkoda tylko, że szyfrują swoją wiedzę 17krotnie złożonymi zdaniami z co drugim słowem wymagającym zajrzenia do Google po definicję.
„Największym darem człowieka jest możliwość popełniania błędów.
Zaś jego największą mądrością uczenie się na nich”
Powyższe słowa wypowiedziałem 14 września 2001 roku w rozmowie z osobą bardzo mi bliską. Osoba ta miała podjąć bardzo ważną, życiową decyzję, która miała ułatwić jej drogę do sukcesu. Problem polegał na tym, że bała się ryzyka, bała się porażki i jej skutków.
Może to śmiała wypowiedź, lecz tak naprawdę nasze sukcesy są uzależnione od tego jak odbieramy porażki. Czytałem gdzieś stwierdzenie, że „tak naprawdę to nigdy nie ponosimy porażek, przynajmniej do chwili aż nie zaczniemy obwiniać o to innych”. W jaki sposób je odbieramy i jakie wyciągamy z nich wnioski, gdyż właśnie to decyduje o tym czy są rawdziwą klęską, czy też etapem w drodze do prawdziwego sukcesu. Sukces to wynik progresywnego urzeczywistniania z góry ustalonych celów. To właśnie ta długa droga do celu załamuje nas, lub też czyni z nas tytanów.
Kilka miesięcy temu przemawiałem w Singapurze do grupy profesorów uniwersyteckich na temat finansowej inteligencji. Na koniec wystąpienia jeden z profesorów spytał mnie:
- Gdzie się pan uczył na temat biznesu i dlaczego jedni ludzie zarabiają więcej pieniędzy niż inni?
Odpowiadając na pierwszą część pytania, odwołałem się do mojej książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” i wyjaśniłem, że miałem ojca, który był podobny do niego – szanowany i bardzo inteligentny pracownik resortu edukacji. – Mój „drugi ojciec”, który był ojcem mojego najlepszego przyjaciela, a który również spędził wiele lat na wychowaniu mnie, porzucił szkołę, ale posiadał naturalny talent do finansów. Moja edukacja finansowa pochodzi właśnie od niego.
Na drugą część pytania odpowiedziałem: – Najlepszą szkołą biznesu, do jakiej uczęszczałem, był Wietnam. Właśnie w Wietnamie nauczyłem się tego, co uważam za moją najważniejszą umiejętność życiową.
Większość z nas woli wyznawać pogląd, że można mieć jedno i drugie: zabezpieczenie i niezależność. Ale w terminologii bogatego ojca są to dwie przeciwstawne wartości. Bogaty ojciec mawiał: „Niezależność i zabezpieczenie nie są takimi samymi doskonałościami. Tak naprawdę, w wielu przypadkach są one przeciwstawne. Ludzie, którzy są najbardziej zabezpieczeni – to ci, którzy znajdują się w więzieniu. Więźniowie mają najmniej wolności i największe bezpieczeństwo. Znajdujący się w więzieniu nie muszą zapewniać sobie mieszkania, jedzenia, rekreacji, opieki medycznej czy edukacji. Mają oni dużą dozę bezpieczeństwa, ale za cenę swojej wolności”.
Jedną z zalet życia w wolnym społeczeństwie jest posiadanie wolności wyboru. Według bogatego ojca, istnieją dwa ważne rodzaje wyborów, jakich dokonujemy: wybór bycia niezależnym lub wybór bycia zabezpieczonym. Oba są w swojej mierze atrakcyjne, oba mają mocne i słabe strony, oba mają swoją cenę. Jeśli wybierzesz niezależność, cena jest płacona z góry, w początkowej fazie twojego życia. Jeżeli wybierzesz zabezpieczenie, płacisz wielką cenę w postaci nadmiernych podatków i spłat oprocentowania. Często cena ta jest płacona w późniejszej fazie twojego życia.
W 1983r. Harvard Business School opublikował “Perspektywy przedsiębiorczości”, opracowanie, które definiowało różnice między przedsiębiorcami a pracownikami. Praca ta, napisana przez profesora Howarda H. Stevensona, jest jednym z najbardziej wymownych artykułów na ten temat, jaki kiedykolwiek czytałem. Spośród wielu różnic, jakie zostały omówione, znalazłem dwie, które wydają się być szczególnie głębokie.
Pierwsza różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:
1. Pracownicy skupiają się na zasobach. Przedsiębiorcy skupiają się na okazjach.
Osoba ze świadomością pracownika powie: “Uruchomiłbym własny interes, ale nie mam pieniędzy.”, lub “Chętnie zainwestowałbym w tę nieruchomość, ale nie mam na wpłatę udziału własnego.”. W obu przypadkach osoba koncentruje się na swoich zasobach – w tym przypadku na braku pieniędzy, zamiast na okazji.
Bogaty ojciec mawiał, że finansowy wskaźnik IQ jest bardzo ważnym elementem naszego sukcesu w prawdziwym świecie, ale obejmuje on o wiele więcej niż tylko proces zarabiania czy generowania pieniędzy, czyli to, na czym ludzie skupiają się najbardziej. Musisz nauczyć się: zarządzać pieniędzmi, pomnażać je wykorzystując dźwignię finansową, chronić je, obrać moment zakończenia przedsięwzięcia.
Rozwijanie swojego finansowego wskaźnika IQ i finansowej inteligencji rozpoczyna się od używanego słownictwa. Musisz znać różnicę pomiędzy aktywami i pasywami.
Wczoraj w Bydgoszczy (12 sierpień) odbyła się konferencja pt. „Myśleć Jak Milionerzy”. Spotkania te odbywają się w różnych miastach Polski. Zainicjował je Kamil Cebulski – autor znanej publikacji Efekt Motyla, właściciel fundacji oraz kilku, może nawet kilkunastu sklepów internetowych. Celem tych imprez jest pomaganie zwykłym ludziom przestawić standardowe myślenie na takie, które pozwoli osiągnąć im sukces w biznesie, a co za tym idzie – wolność finansową.
Do Bydgoszczy przyjechałem nieco wcześniej, ponieważ tak akurat pasował mi pociąg. Konferencja MJM miała odbyć się w hotelu „Pod Orłem”:
